English deutsch Русский française hrvatski

Środa, 11 gru 2019
O predyspozycjach do pracy korektora i redaktora tekstów
2019-12-02, dodano przez admin
Kategorie: [ Ciekawostki językowe ] [ Artykuły, teksty ]


Korekta i redakcja współczesnych tekstów pisanych w języku polskim lub tłumaczonych na język polski może nastręczać wielu problemów. Niewyszukany, zubożały, zbrutalizowany zasób słów naszej społeczności, szczególnie internetowej, odbija się jaskrawo, kiedy przeglądamy wpisy na forum lub komentarze zamieszczone pod artykułami na przeróżne tematy. Wiele do życzenia pozostawiają także same artykuły, nawet te pojawiające się w popularnych portalach internetowych i posiadające często swój papierowy odpowiednik. Stylistyka, ortografia (mimo załączonych słowników elektronicznych), interpunkcja i zwykła estetyka tekstów całkowicie uległy ekspresji, dowolności. Słowo pisane ma nieść przede wszystkim ładunek emocji, językowe normy schodzą w tym momencie na dalszy plan. Kolokwializmy wplatane w oficjalne zdania, nieuzasadnione znaki przestankowe (głównie wykrzykniki), nieznajomość podstawowych prawideł polszczyzny, nagminne kalki z języków obcych, modne wyrazy (jak edycja, spektakularny, wiodący...), słowa-wytrychy (asortyment, szeroki...), puste ozdobniki (praktycznie, konkretnie, przysłowiowy...), używanie wyrazów znaczenia których używający nie rozumie to przypadłość nie tylko młodych forumowiczów, ale też dziennikarzy, naukowców, polityków, tłumaczy. Słowo stało się narzędziem marketingowym. Moda na emocje wyrażane w blogu, czatach przeniosła się nawet na język naukowy, niestety nie idąc przy tym w parze z dbałością o słowo. Całą machinę wprawiono w ruch stwierdzeniem, że przecież – tak jak śpiewać – pisać każdy może. Językoznawcy jednak, wbrew pozorom, pozytywnie oceniają ten stan. Upowszechnienie Internetu spowodowało częstsze wyrażanie siebie poprzez pisanie. Być może więc z biegiem czasu, jeśli oczywiście uzus pozwoli, owo skrzyżowanie języka mówionego i pisanego nabierze ogłady, która na razie pozostaje tylko w bystrym oku i sprawnych palcach korektorów purystów.

 

 
Osoby trudniące się korektą tekstów, internetowe i stacjonarne biura – nierzadko tłumaczeń – oferujące kompleksowe usługi nie tylko w dziedzinie przekładu, ale też redagujące od nowa dostarczane teksty i dbające równocześnie o merytoryczną poprawność zapewne nie stracą długo klientów. Szczególnie tych, którym zależy na wysokiej jakości słowa, mam tu na myśli np. kancelarie prawne, uniwersytety, agencje wydawnicze, agencje PR, urzędy...
 
Jakie cechy zatem, wedle powyższego, powinien posiadać korektor i redaktor tekstów? Po pierwsze, musi mieć niebywałe wyczucie językowe. Po drugie, obowiązuje go bezwzględnie znajomość zasad poprawności językowej. Wykształcenie filologiczne przyda się na pewno, lecz – nad czym ubolewam – nie jest wyznacznikiem jakości. Sama znam dobrze polonistów piszących „wogóle”, „wziąść”, mówiących „tu pisze” i „fakt autentyczny”. Po trzecie, przyda się tzw. „renesansowy umysł”, czyli wszechstronność, umiejętność poruszania się w gąszczu przeróżnych tematów, od medycyny poprzez filmoznawstwo do ezoteryki, od biologii molekularnej przez historię do astrofizyki... Ktoś może mi tu zarzucić, że pachnie już copywritingiem, ale jak inaczej korygować błędy, jeżeli samemu nie ma się pomysłu choćby na styl odpowiadający danemu tekstowi. Po czwarte, spostrzegawczość wraz z dokładnością – bezcenne podczas korekty długich, nudnych tabelek z rzędami liczb, najeżonych skrótami i specjalistyczną terminologią. Po piąte, przyda się erudycja. Umiejętne posługiwanie się związkami frazeologicznymi sprawia, że wypowiedź staje się barwniejsza, niepospolita, świadczy o dużej wiedzy i kulturze człowieka. Po szóste, w dobie elektronicznego kolportażu słowa wymogiem stało się sprawne obsługiwanie edytorów tekstu. Bez nich ani rusz, temat – moim zdaniem – wymaga osobnego artykułu. Po siódme, dodatkowym atutem będzie znajomość języków obcych, gdyż korekta tłumaczenia odbywa się częstokroć wraz z wglądem do materiału źródłowego (wówczas nosi miano weryfikacji), tłumaczowi może się wszak zdarzyć pominięcie zdania, wersu, czasem całego akapitu.
 
Podsumowując, jeśli ktoś zdecyduje się na tę pracę, drobiazgową, wymagającą spędzania wielu godzin przed monitorem komputera, musi zadać sobie pytanie, czy posiada chociaż część umiejętności wyżej wypunktowanych, czy ma predyspozycje do wykonywania tego zawodu. Nie wystarczy być filologiem z wykształcenia – jak pisałam. Trzeba być poniekąd artystą, który z miłości do słowa wydobędzie z niego sens, prawdę i przekaże odbiorcy. Przecież od zawsze chodzi o to, by – cytując Juliusza Słowackiego – „język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa”.
 
 
Stopka autorska: mgr filologii polskiej Ewelina Ogiołda, specjalista ds. PR


Tłumaczenie patentu z dziedziny farmacji, chemii, biotechnologii i rolnictwa - Starsze »
« Nowsze - Kulisy zawodu tłumacza przysięgłego


formularz kontaktowy / mapa / Copyright 2012 by Best Text  |  Realizacja: buzz marketing